#2 Eryk nie miał wyjebane, dlatego odpadł jako jeden z pierwszych

Postanowiłem że w swojej opowieści nie będę używał prawdziwych imion oraz nazwisk. W zasadzie w ogóle nie będę używał nazwisk. Tylko i wyłącznie imiona. A więc Eryk wyjebane nie miał. Dlatego odpadł. Był wrażliwcem, i dlatego go lubiłem.

Był ze dwadzieścia lat starszy ode mnie. Ale był uśmiechnięty, pomimo tego co okazało się być jego ostatnim gwoździem do trumny. Bardzo cię Eryku przepraszam, jeśli nie chcesz, bym o tym napisał, ale chcę Ci podziękować za twoją postawę. Ona naprawdę bardzo wiele dla mnie znaczyła, dlatego chcę o tobie wspomnieć. Bo być może to co piszę, przeczytają również inni. Odczuwam opór przed pisaniem tego, o tobie. Ale byłeś fajny. Dlaczego od nas odszedłeś, być może nie znałem cię tak dobrze jak inni, ale przecież każdy popełnia błędy. Jesteśmy tylko ludźmi.

Wiem na pewno jedną rzecz, wzbogacałeś nasze otoczenie. Zawsze byłeś uśmiechnięty. Na końcu była pętla. Już wiesz, co było dalej. Niebiosa z pewnością przyjęły cię z radością, ponieważ tam widzą, kto jest dobry. A przecież zły człowiek, nie przejmuje się losem innych. Ciebie pewnie dobiła jakaś krzywa akcja, z pewnością ja o niej nie słyszałem. A może jestem silniejszy, a ty naprawdę już tak długo nie mogłeś? Może brałeś jakieś dropsy, byłeś uzależniony od substancji, ja tego nie wiem i wiedzieć nie chcę. Dla mnie byłeś idolem. Nie musiałeś być znany.

Ważne, że się uśmiechałeś. Teraz piszę o tobie i mam wrażenie, że chciałbym opisać wszystko za co cię kochałem. Czy to była miłość? Dlaczego ja to tak traktuję, skoro tak naprawdę ty mnie ledwo znałeś? Pewnie dlatego, że byłeś jednym z pierwszych chłopaków jacy mi się spodobali. Miałeś piękny uśmiech. Znam tylko kilka osób, które mają tak piękną szczerą postawę, jaką ty miałeś. Nie byłeś idealny, nikt nie jest. Ale ty mi się podobałeś. I to bardzo. Łzy w oczach? Czemu? Coraz bardziej przypominam sobie twój wygląd. Teraz zaczynam odzyskiwać obraz za obrazem, jedną sytuację z którą najbardziej cię powiązałem. Wcześniej bazowałem na tym, co odczuwam w związku z twoim wyglądem, tym jak mój mózg cię zapamiętał. Teraz bardziej otwieram swoje serce na odtworzenie sytuacji oraz miejsca, w którym pomyślałem, że chcę abyś został moim chłopakiem.

Byłeś piękny, emanowałeś miłością, pomimo otoczenia, które prędzej by cię zabiło, nim pozwoliło na to, żebyś ty kochał innego chłopaka. To dlaczego sam sobie to kurwa zrobiłeś? Sznur i pętla? Przecież nie byłeś pedałem.

W sumie ja też nie. Czy dziecko które nie ma nawet 12 lat, może kochać faceta który ma lat ponad 20. Ja cię pokochałeś. Czy do tego doszło? Do tego, że do ciebie podszedłem, i powiedziałem, że bardzo mi się podobasz. Byłeś piękny. A ja teraz płaczę. Wiem, że jako dzieciak chciałem mieć starszego od siebie chłopaka. Byłeś piękny. A gdy się zabiłeś, przez wiele lat nie mogłem dopuścić do siebie myśli, że ciebie już wśród nas nie ma. Tak naprawdę, od twojej strony byłem jakimś dzieciakiem z sąsiedztwa. Dlatego nie chciałem spieprzyć ci życia. Zrobił to ktoś inny. Ja po cichu się w tobie kochałem. Ale i tak ktoś przyniósł ci pecha. Myślałem, że to przeze mnie, ale to jest przecież nie możliwe. A ty się zabiłeś. Szkoda. Nie mogłem spokojnie przejść obok klatki w której to zrobiłeś, ale bardzo było mi tego szkoda. Nadal jest. Widzisz? Nie byłeś sam. Nawet obcy ludzie cię kochali. Być może nie byłem tak bardzo daleko. Ale nie byłem też blisko.

Raz jeszcze przepraszam, ale naprawdę cię kochałem. Przynajmniej tak mi się wydaje. Dzieciak przecież nie mógł być z facetem dwa razy starszym od siebie. Nie mógł być z żadnym facetem. A tym bardziej z tak młodym jak ja wówczas. Dobrze, że z tego niedobrego, powstało to dobre, że to wiedziałem. Dlatego ta miłość była cicha. Ale za to prawdziwa. W ogóle się do ciebie nie zbliżałem, na wszelki wypadek. A ty później odszedłeś. Następnie twój tata, zrobił to samo. Po prostu się zabił. A może to było odwrotnie? Może to najpierw twój ojciec popełnił samobójstwo? Być może. To było bardzo dawno temu. A później jeszcze umarła wasza mama. Jak ludzie mówili: z przepicia. Trzeba było jej do huja pana pomóc. Co innego może zrobić kobieta w tej sytuacji, która jest uzależniona od alkoholu a jej syn a później mąż się zabijają? To było oczywiste, że prędzej czy później będzie miała miejsce sytuacja, w której alkohol wzbije się ponad kres życia. Do tego jeszcze tabletki. Eh.

Dodaj komentarz

Your email address will not be published. Required fields are marked *.

*
*
You may use these <abbr title="HyperText Markup Language">HTML</abbr> tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>