#3 to była podstawówka, a wcześniej przedszkole

Oj, dużo rzeczy w moim życiu wydarzyło się w podstawówce. A jeszcze wcześniej w przedszkolu. Co najpierw: orzeł czy reszka? Najpierw będzie przedszkole, to tak żeby było po kolei.

Więc do przedszkola nie za bardzo chciałem iść. W zasadzie to płakałem jak szalony, gdy nadszedł pierwszy dzień kiedy miałem się tam udać. Ale jeszcze zanim przedszkole, to kilka zdań na temat tego, co było zanim opcja przedszkola była tak blisko, że dało się już pismo wyczuć nosem.

Rok 1988. Na świat przychodzi Krzysztof. Szaleniec, szatan wcielony i dziecko szczęścia oraz granatu, a także w betach urodzony, jak to się różnie na jego temat mawiało. Podobno gdy na świat przyszedł, jako niechciane dziecko w dziwnie skonstruowanej rodzinie, matka matki mawiała, że będą z nim same problemy: matka miała już to później zobaczyć. I w sumie ja po części się z tym zgadzam. Biorąc pod uwagę to co później się wydarzyło, to moja mama, którą nauczyłem się kochać, miała ze mną naprawdę wielką przygodę swojego życia. Nie twierdzę, że to ona nie kochała mnie, ani że ja nie kochałem jej, ale miłość bywa naprawdę wymagająca. Zwłaszcza ta najtrudniejsza.

O tym co było przed tym zanim poszedłem do przedszkola, chciałem napisać, tylko to czego się później o sobie dowiedziałem. Ojciec był alkoholikiem, widziałem go tylko raz w życiu na ulicy kiedy mijaliśmy go z matką. Wówczas ona powiedziała do niego coś w stylu „to jest twój syn” kiedy on się zapytał kim jestem. Nie pamiętam dokładnie tej całej sytuacji, ale pamiętam że ja się zawstydziłem, ponieważ nie wiedziałem co powiedzieć, ani jak się zachować, ponieważ miałem w domu już dwóch wujków, czyli dwóch braci mojej mamy. I tyle go widzieli. Później marzyłem o tym, aby poznać bliżej swojego ojca, stać się dla niego synem, porozmawiać z nim. Nic z tych rzeczy nigdy się nie wydarzyło. On umarł, nie płacąc wcześniej przez lata alimentów, w domu opieki społecznej.

Mama mojej mamy, podobno nie chciała żebym się urodził. Na chrzcie podobno ryczałem, jak mnie ksiądz oblewał wodą, łaska w Panu, ale w boga nie wierzę, wersja wszechświata jako uniwersum bardziej jest dla mnie prawdopodobna. I stwierdzono, żem szatan wcielony. Dosłownie i w przenośni. Część ludzi w tamtych czasach naprawdę wierzyło w zabobony. Teraz jest tych zabobonów coraz mniej na szczęście, ale ludzi wierzyli, że jestem złem wcielonym. A mi po prostu było zimno. To pamiętam. Ja sobie leżę grzecznie, a nade mną jakiś facet w czarnym ubraniu jakieś czary odprawia i polewa mnie wodą. Nie ukrywam, że byłem wkurwiony. Ale co mogę poradzić, jako człowiek, który nie jest jeszcze na tyle sprytny i rozwinięty, że może używać płynnie zarówno rąk jak i nóg.

Być może opisuję to nieco satyrycznie ale to wszystko jest prawdą. Taki jest cel tej opowieści: powiedzieć prawdę i tylko i wyłącznie prawdę. W formie dowolnej. Najważniejsze jest samo opowiedzenie historii i podzielenie się nią ze światem.

A więc co było w przedszkolu i podstawówce?

Dodaj komentarz

Your email address will not be published. Required fields are marked *.

*
*
You may use these <abbr title="HyperText Markup Language">HTML</abbr> tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>